Przejdź do głównej zawartości
Czy znajomo brzmi poniżej opisana sytuacja?


Ty w dzieciństwie: "mały" łobuz, rozrabiaka, brzdąc, wszędzie Cię pełno, słychać Cie w każdym zakamarku mieszkania...Odwiedziny babci, cioci czy kogoś innego, to akurat nieistotne, mama ubiera Cię elegancko i mówi '' żebyś chociaż jakoś się prezentował(a), chociaż pozory stwarzaj.."
Pewnie nie raz każdy z nas słyszał takie słowa w swoim życiu lub słyszy je nadal...

Od zawsze uczono nas i uczy się nas dalej '' nie ważne jaki jesteś naprawdę, ważne żebyś się dobrze prezentował''. Każdego dnia, często nawet nieświadomie udajemy kogoś całkiem innego niż w rzeczywistości jesteśmy..Robimy tak w celu akceptacji i tolerancji przez otoczenie, przypodobania się komuś..Udajemy lepszych, by zdobyć większe uznanie czy poważanie w oczach innych ludzi...Każdy z nas pragnie akceptacji, robimy więc często wszystko by  tak właśnie było, dostosowujemy się do przestrzeni, w której przebywamy,zachowujemy się i działamy pod  jej wpływem, często nie zdając sobie z tego sprawy... robimy to bowiem automatycznie i tracimy nad tym kontrolę, swoją prawdziwą osobowość, obliczę , swoje prawdziwe ja. Cały czas za czymś gnamy tylko po to by wywołać odpowiednie wrażenie, przedstawić siebie w jak najlepszym świetle. Zapominamy o tym, że LEPIEJ  STAWAĆ SIĘ LEPSZYM NIŻ UDAWAĆ KOGOŚ LEPSZEGO.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jestem wdzięczna za wszystko, co mam.
Doceniam wszystko,co zostało mi dane.
I niby wszystko jest w porządku, przecież się uśmiecham.  Przecież świat się nie kończy, jeszcze tyle rzeczy do przeżycia, poznania.  Dlaczego więc jadę tym tramwajem i łzy spływają mi po policzkach. Ja, słuchawki i ogromna pustka. Teraz myślę, że nie tyle, co tęsknię za Tobą...tęsknię za poczuciem tego, że znaczę dla kogoś więcej, niż ja sama dla siebie. Jeśli więc możesz, przyjdź. Przez chwilę daj mi poczuć, że jestem ważna.  Przyjdź, nawet wtedy,gdy po chwili to wszystko miałoby pieprznąć.  Myślę, że ten jeden moment jest tego wart, tego, co nastąpi chwilę po. Chyba bardzo tego potrzebuję. Bezsilność. Wysiadam z tramwaju.
i napotykam na swej drodze małe promyczki nadziei
są momenty, gdy widzę gdzieś tam światełko, lepsze jutro
ale Ty wciąż przychodzisz do mnie we śnie
robisz nieporządek, przynosisz niepokój, chłodne ranki
wciąż jeszcze jesteś obecny, nie będąc przy moim boku
"Utkwiłaś gdzieś, w moim tak i nie, w okolicach nie wiem, w jakimś bylegdzie, utkwiłaś gdzieś..."
boje się
boję się polubić Cię bardziej
boję się zbliżyć zbyt niebezpiecznie
boję się zbyt daleko wyciągnąć swe dłonie, ku Tobie
boję się przyzwyczajenia do Twej obecności, rozczarowania, nagłej pustki.
Stąpam po cienkiej linie, kołyszę się robiąc pòłkroki.
Idę do Ciebie niepewnie...lecz stanowczo.
Nie znikaj, bądź.