Posty

Wyświetlanie postów z 2018
tak, od jakiegoś czasu zdarza mi się być szczęśliwszą czuć się pewniej, czuć, że żyję ale potem ta cala euforia opada, niczym piach po wietrze i to wrażenie ze wystarczyłby mały podmuch niesprzyjających wiatrów a wszystko runęłoby niczym domek z kart wstaję i czuję ogromny ciężar jakby codzienny dzień to walka, gdzie muszę walczyć o wszystko z całych sił by trzymać to w zasięgu swych dłoni piszę to i płaczę, bo tak wiele we mniej emocji których nie zna świat
Od razu zwrócili moją uwagę...
biło od nich niezwykłe ciepło i ta miłość, którą daźyli siebie nawzajem.
Patrzył na nią i ich dziecko tak czule...
jego uśmiech był przepełniony wdzięcznością za to, że ich ma, że może teraz i tu na nich patrzeć
Dziecko zasnęło, a oni ostrożnie by go nie zbudzić złączyli swe dłonie..
byli tacy szczęśliwi.
Ich uśmiech i czułość wypełniły cały wagon, ich widok to najpiękniejsza definicja "mamy siebie"
Byli razem  a nie bywali
....i o to w życiu chodzi.

No i przyszedłeś.. i nagle chcę by czas sie zatrzymał
by ta chwila, że jesteś obok trwała już wiecznie

Strefa czasowa...odliczam dni inaczej, od pocałunku do pocałunku.
Patrzę na Ciebie i chcę by ten obraz pozostał w mojej głowie jak najdłużej.
Wiesz..gdy tak stoisz i patrzysz na mnie czuję, że nie pragnę już niczego.
Gdy mówisz mi, że kochasz, czuję, że mogę wszystko.


Pamiętam..zdarzyłeś mi się...w piątkowy wieczór, kto by pomyślał
pojawiłeś się tak niespodziewanie.

Zamieszkałeś.
Oswoiłeś.
Tęsknię.