Przejdź do głównej zawartości
jeszcze czuję twój zapach
woń perfum unoszących się lekko w powietrzu
jeszcze czuję ciepło twoich dłoni
twój niespokojny oddech na plecach

mam przed sobą twój obraz
blask twoich oczu, w których zawsze krył się niewyjaśniony niepokój
pamiętam twój uśmiech i dołeczki na policzkach


słyszę twój głos
echo naszej ciszy obija się o puste ściany


zgaszone światło razi teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej
przerażający mrok, ciemna przestrzeń w dali budzi niepokój

zegar nieubłaganie tyka jakby chciał dać do zrozumienia, że koniec

to już tyle tykań, tyle okrążeń
a ja czuję jakby to było zaledwie kilka minut, kilka sekund temu...

wiatr kołyszę lekko zasłony,  jednocześnie przeszywa na wskroś otwarte serce
i nie pozostawia już wątpliwości, że to co było unosi się już w powietrzu...




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jestem wdzięczna za wszystko, co mam.
Doceniam wszystko,co zostało mi dane.
I niby wszystko jest w porządku, przecież się uśmiecham.  Przecież świat się nie kończy, jeszcze tyle rzeczy do przeżycia, poznania.  Dlaczego więc jadę tym tramwajem i łzy spływają mi po policzkach. Ja, słuchawki i ogromna pustka. Teraz myślę, że nie tyle, co tęsknię za Tobą...tęsknię za poczuciem tego, że znaczę dla kogoś więcej, niż ja sama dla siebie. Jeśli więc możesz, przyjdź. Przez chwilę daj mi poczuć, że jestem ważna.  Przyjdź, nawet wtedy,gdy po chwili to wszystko miałoby pieprznąć.  Myślę, że ten jeden moment jest tego wart, tego, co nastąpi chwilę po. Chyba bardzo tego potrzebuję. Bezsilność. Wysiadam z tramwaju.
i napotykam na swej drodze małe promyczki nadziei
są momenty, gdy widzę gdzieś tam światełko, lepsze jutro
ale Ty wciąż przychodzisz do mnie we śnie
robisz nieporządek, przynosisz niepokój, chłodne ranki
wciąż jeszcze jesteś obecny, nie będąc przy moim boku
"Utkwiłaś gdzieś, w moim tak i nie, w okolicach nie wiem, w jakimś bylegdzie, utkwiłaś gdzieś..."
boje się
boję się polubić Cię bardziej
boję się zbliżyć zbyt niebezpiecznie
boję się zbyt daleko wyciągnąć swe dłonie, ku Tobie
boję się przyzwyczajenia do Twej obecności, rozczarowania, nagłej pustki.
Stąpam po cienkiej linie, kołyszę się robiąc pòłkroki.
Idę do Ciebie niepewnie...lecz stanowczo.
Nie znikaj, bądź.