Przejdź do głównej zawartości
Autoportret autodestrukcji...


zniszcz i zabij we mnie to co trzymam nadal w sobie
zabierz ode mnie to czego nie potrafię pozbyć się sama
weź to w garść, obróć w nicość
bez emocji, z zimnym sercem..
zdaj na wieczne stracenie i zapomnienie to co niszczy od wewnątrz
ile jeszcze można znieść, unieść i chować w sobie


wywróć mnie na drugą stronę
rozerwij podszewkę i wyjmuj garściami: tony złudzenia, kilogramy rozczarowania i zawiedzenia, niespełnienia, łyżkę goryczy
i zaszyj mnie tak beznamiętnie, pozostaw do życia
sam odejdź i pozwól funkcjonować bez tego co we mnie zaszczepione i zakorzenione po krańce nerw



wywróć mnie na drugą stronę, wywróć mnie...
byle nie za późno

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jestem wdzięczna za wszystko, co mam.
Doceniam wszystko,co zostało mi dane.
I niby wszystko jest w porządku, przecież się uśmiecham.  Przecież świat się nie kończy, jeszcze tyle rzeczy do przeżycia, poznania.  Dlaczego więc jadę tym tramwajem i łzy spływają mi po policzkach. Ja, słuchawki i ogromna pustka. Teraz myślę, że nie tyle, co tęsknię za Tobą...tęsknię za poczuciem tego, że znaczę dla kogoś więcej, niż ja sama dla siebie. Jeśli więc możesz, przyjdź. Przez chwilę daj mi poczuć, że jestem ważna.  Przyjdź, nawet wtedy,gdy po chwili to wszystko miałoby pieprznąć.  Myślę, że ten jeden moment jest tego wart, tego, co nastąpi chwilę po. Chyba bardzo tego potrzebuję. Bezsilność. Wysiadam z tramwaju.
i napotykam na swej drodze małe promyczki nadziei
są momenty, gdy widzę gdzieś tam światełko, lepsze jutro
ale Ty wciąż przychodzisz do mnie we śnie
robisz nieporządek, przynosisz niepokój, chłodne ranki
wciąż jeszcze jesteś obecny, nie będąc przy moim boku